O NAS

Barbara - jej pierwszy pies był pudlem średnim, przyleciał samolotem jako prezent od dziadka. Dla nastoletniej Basi to doświadczenie było pierwszym psim krokiem w życiu. Jednak dalsze psie miłości musiały poczekać, ale kiedy się już doczekała… To pomysł na hodowlę przyszedł naprawdę zaraz po tym. W 1998 pojawiła się pierwsza terierka walijska, to ona dała początek hodowli. To jej pierwszy miot szczeniaków w 2000 roku jest jednocześnie rokiem, w którym zaczęła się Życiowa Przygoda, jaką jest hodowla “z Psiego Chaosu”. To również dzięki tej pierwszej suce walijce Basia skontaktowała się z chorzowskim Oddziałem Związku Kynologicznego, trafiając na jednego z najlepszych terierowców w Polsce - Andrzeja Jaworskiego, który stał się jej mentorem i to Jego rękami i oczami znawcy wybierane były pierwsze teriery do hodowli. Zaś w oddziale po dziś dzień się udziela (już jako członek uhonorowany srebrną odznaką za swoją działalność).
Kolejnym krokiem było kupno, z miłości do rasy, suki labradorki Ery, a w zasadzie już rok później pojawiła się Parsonka Leica (która pochodzi z hodowli “Półdiable” - tej pierwszej, która może kojarzyć się z tą rasą w Polsce!). Kiedy już wszyscy ludzcy członkowie rodziny mieli swoje psie odpowiedniki, nazywane humorystycznie “czi psami” magiczna liczba trzy została złamana i tak pojawiali się kolejni psi członkowie naszej rodziny. Westiczka Cora (imię na cześć pierwszej pudlicy z młodzieńczych lat), czy już wychowane dumnie pod własnym przydomkiem przedstawicielki hodowanych ras.  

Marta - miała jedenaście lat, kiedy w domu pojawiła się terierka walijska Arnica. To właśnie ta suka obudziła totalną miłość do psów i to dzięki Arnice przyswajanie kynologicznej wiedzy i zatapianie się w książkach dla psów i o psach przyszło, jako coś zupełnie naturalnego i prostego.

Dwa lata później to Marta wymyśliła przydomek dla hodowli. Zakochana w mitologii zrozumiała, że skoro bogowie wyłonili się z chaosu… to nie może być nic innego niż “z Psiego Chaosu”. W końcu psy to było jej centrum wszechświata.

Jeszcze jako nastolatka zaczęła udzielać się wraz z Mamą w oddziale Związku Kynologicznego, pracując przy wielu wystawach macierzystego oddziału, jak i oddziałów okolicznych. W 2014 roku oficjalnie została współwłaścicielką hodowli, którą współtworzyła wraz ze swoją Mamą. Obecnie, mimo nieco innego miejsca zamieszkania, nie przestaje być wsparciem i współautorem Hodowli wraz ze wszystkimi jej porażkami i sukcesami.

 

My - jako rodzina, to troje ludzi i zawsze kilka psów. Zaczęło się niewinnie, od jednej malutkiej suki, aby przerodzić się w coś, co jest sensem życia. Nie wyobrażamy sobie, żeby kiedykolwiek zabrakło jakiś czterech łap w naszym życiu. Bo kto będzie ładował się na kolana? Kto będzie grzał bok w łóżku? Kto zostawi błotne ślady na kafelkach po powrocie z deszczowego podwórka? MY to ludzie i psy, nie ma innej możliwości.